Trudno się z Tobą i JER2Y nie zgodzić, że w tym przypadku nerwy nic nie zmienia, a sprawca spisał oświadczenie, a nie zniknął bez śladu. Chociaż dzisiaj, to zniknięcie bez śladu nie jest do końca oczywiste nie jeden się przejechał. Za zmarnowany czas i tak zwrotu nie dostaniesz więc pozostaje się cieszyć, że stłuczka parkingowa, a Ty nie siedziałeś na fotelu w tym czasie. Ech.