Ach o ile jeśli kręcimy się koło domu, to opady deszczu nie stanowią większego problemu.
Ostatnia nasza wycieczka do MRU pokazała, że mimo prognozy, że deszcz miał pojawić się w zasadzie w drodze powrotnej, to dopadł nas w obie strony i to dość obficie. Nie popsuło nam, to wycieczki mimo, że np Ania przemokła bardziej jak inni z uwagi na brak spodni motocyklowych.
Ubiór motocyklowy jak wiadomo bardziej nas chroni nie tylko przed deszczem czy wiatrem.
Skuter i tak ma przewagę w osłonie przed wiatrem czy deszczem nad typowym motocyklem z racji osłon. Często w deszczu wracam do domu mając suche spodnie, gdzie góra jest wilgotna.
Ogólnie, to lubię jazdę w deszczu w letnich okolicznościach przyrody.
Jakie są Wasze doświadczenia?
Tu trochę starszy film i inne okoliczności jazda w mieście i zdecydowanie inne podejście.