A streszczenie no fakt może na początku obawy były bo co innego robić za plecaczek a co innego prowadzić samemu. Dla pewności zabrałam męża żeby utrzymywał równowagę ale później już był za ciężki jako bagaż. Więc spróbowałam sama i jakoś poszło. Fajnie i adrenalina i wiatr we włosach ale tak jak mówił Patryk jak ruszę to się nie przewrócę i tak też było a myślałam odwrotnie. Ze jak ruszę to nie utrzymam równowagi i się obalę... Ale dałam radę czekamy na pogodę i będziemy śmigać dalej zebym mogła wyjechać w miasto do ludzi... Żeby nie uderzyć w coś lub kogoś żeby wyczuć kiedy przyspieszyć a kiedy zwolnić... Ale co wam będę opowiadać jak wszyscy już jeżdżą profesjonalnie i moje gadanie to bzdury... Pozdrawiamy